Zdjęcia z wernisażu, który odbył się 8 listopada 2001 r. w Galerii "Na Pięterku"
przy ul. Mikołajskiej 2 w Krakowie.

malarstwo


przed otwarciem wystawy

przygotowania do wernisażu połączpnego z urodzinami artystki

trzy kwiatki

oficjalne otwarcie wystawy

aktorka Nina Repetowska wprowadza gości w tematykę obrazów

tłumy nie mieściły się w galerii

pragnienie wzrasta...

za chwilę tort

tort urodzinowy dzieło mamy artystki

wielkie żarcie

róża i profesor

sex

losowanie obrazka

dwie artystki

nieprzewidziane spotkanie - diabły anioły

czekając na kosmitów

 

Fragment artykułu z Magazynu Krzeszowickiego Nr 152, 15.05.98 r.

        (...) Jest niewątpliwie młodą kobietą, artystką (...) ma wrażliwość, wyobraźnię, tajemnicę, a więc coś czego bardzo nam potrzeba.
Otoczeni coraz szczelniej bezosobowymi przedmiotami, przerażeni tym, że zamieniamy się w automaty, przestajemy odczuwać - szukamy,
zgodnie zresztą z radą filozofów, psychologów, pomocy u artysty.
W zimnym świecie - to jest nasz czujący brat. Nawet jeśli - jak w tym przypadku - prowadzi jakąś grę także z samym sobą;
bada stopień własnej szczerości, własnej wyobraźni. Wciąż szuka. Dagmara używa języka symbolicznego, ucieka do abstrakcji
i trudno określić co jej w duszy gra. Nic więc dziwnego, że nie lubi mówić o swojej sztuce. Nie lubi pytań. O swoich obrazach mówi: "to jest mój świat,
coś co siedzi we mnie głęboko. Ja to jakoś przetwarzam przefiltrowuję. Wychodzą z tego różne, dziwne rzeczy, które często mnie samą zaskakują".
Mogłaby - jak jej mistrz Nowosielski - powiedzieć, że za pomocą swoich obrazów dowiaduje się czegoś o sobie. (...)
Na pytanie co ją inspiruje, odpowiada : zawsze życie, wszystko czego doświadczam. I dlatego zapewne należy do tych artystów,
o których można powiedzieć, że noszą swój świat ze sobą, nie czerpią wprost z tego co za oknem, z miejsca w którym żyją. (...)
Dagmara należy do tych artystek, które przemawiają własnym głosem, czasem jest to intymne zwierzenie, czasem skarga albo krzyk.
Potwierdza też - jak sądzę - naszą coraz silniejszą potrzebę obcowania ze sztuką, z artystą w tym bezdusznym, zabieganym świecie.

 

Kazimierz Targosz

powrót